|
Większość utworów, które trafiły na
ten album to po prostu piosenki - z ładnymi melodiami, z refrenami, z
wpadającymi w ucho fragmentami. Dla tych, którzy przyzwyczaili się już do dużo
mniej uporządkowanych, leniwych i jakby zaspanych utworów z pierwszej płyty,
zmiany wyraźnie widoczne na najnowszym materiale mogą być sporym zaskoczeniem.
Ale w tej trochę innej stylistyce Old Time Radio radzi sobie znakomicie, z
powodzeniem nawiązując do najciekawszych zjawisk światowego indie-popu. W porównaniu z niewinnym debiutem
Downtown to wyraźny skok w przód. Kompozycje są interesujące, różnorodne i
dynamiczne. Mnóstwo tu pięknych melodii. Wzorce doskonałe, a ich interpretacja
bardzo szczera. Downtown nie jest płytą tak
radykalnie i monotonnie depresyjną jak debiut. Przeciwnie: to rzecz zróżnicowana
i zdynamizowana. Tyle że nawet gdy biorą rozpęd, wychodzi z tego elegancka,
miniaturowa mruczanka. Bo wszystko tu jest mini: od refrenów po hałas. Za to
przyjemność ze słuchania całkiem spora. Na przekór tendencjom panującym w
eterze, co najmniej jedno radio nie poddało się dyktaturze muzycznej konfekcji.
(...) Przyjemnym, ucholepnym piosenkom w rodzaju The City Ghosts czy Misty End
of the Town nie można odmówić muzycznej kultury ani bardzo pogodnej, ciepłej
aury. Mistrzowie introwertycznej
elektroniki nagrali płytę popową! W najlepszym znaczeniu tego słowa –
przemyślane, pięknie skonstruowane melodyjne piosenki, które wpadają w ucho
natychmiast. Poziom światowy! |